Chipsy są niezdrowe

Nie wierzę w to, że nikt z nas nigdy w swojej domowej kuchni nie zapragnął sięgnąć po chipsy, nie wierzę też w to, że ich nie skosztował. Problem z nimi jest taki, że jak weźmiemy już jednego to nie możemy przerwać jedzenia aż do ostatniego okruszka. Wprawdzie jest na to sposób, czyli konsumpcja tego „smakołyku” w towarzystwie, co chyba każdy ze szkoły pamięta czym się kończy. Ale przecież nie o to chodzi, bo skoro już zdecydowaliśmy się nakarmić nasz organizm tymi pustymi kaloriami to chcemy je mieć dla siebie. Chipsy, czyli danie, które lubimy sobie pochrupać do telewizora, pracując, będąc w szkole czy w drodze do pracy – czyli wszędzie. Niemal powszechny jest zestaw chipsów i coli lub piwa do oglądania filmu czy meczu. Do wyboru mamy zarówno standardowe smaki jak paprykowe, solone, bekonowe czy zielonej cebulki po coraz bardziej wymyślne obecnie w stylu wędzonki staropolskiej czy pieczonych ziemniaczków. Skoro jednak wiemy, że przysmak ten jest szkodliwy zarówno dla zębów jak i całego organizmu, że to nic innego jak trochę „złych” węglowodanów i tłuszczu, że nie ma żadnych wartości odżywczych, a jednak… nie znamy nikogo, komu chipsy nie smakują, a rezygnujemy z nich z pobudek raczej racjonalnych – bo wiemy, że są niezdrowe.  Fenomen chipsów sięga bardzo dawna, wiele pokoleń zostało wychowanych na takiej przekąsce. Niemal każda impreza urodzinowa czy jakaś inna jest przyozdobiona chipsami jako poczęstunkiem. Nie da się wykreślić ich z naszego menu, ale może powinniśmy jednak coraz bardziej je ograniczać? Zamiast chipsa weźmy jabłko, chociaż wydaje się to bardzo trudne, to nasz organizm będzie nam za to dziękował.